A mówiłem, apelowałem, tłukłem dechą w bęben opamiętania, jeździłem kijem po sztachetach rozsądku, żeby zadania maturalne z matmy były realistyczne i nic. Do niecodziennego wydarzenia doszło na arkuszu maturalnym z matematyki. Treść zadania: Klient wpłacił do banku 10 000 złotych na lokatę dwuletnią. Po każdym rocznym okresie oszczędzania bank dolicza odsetki w wysokości 6 procent bieżącego kapitału znajdującego się na lokacie, zgodnie z procentem składanym. Po dwóch latach oszczędzania łączna wartość doliczonych odsetek na tej lokacie, nie uwzględniając podatków, jest równa. I trzeba dać odpowiedź. Autorze, dej nazwę banku, który 10 tysi na dwa lata na 6 procent przyjmie. I nie uwzględni podatku. To jest karmienie młodej psychiki science fikcją ułudy. Sprawdziłem w Internecie. Banki max 4 procent dają na lokaty, i to max 3-6 miesięcy. W jednym banku jest lokata na 6 procent w skali roku na dwa miesiące. I jest wyłącznie lokata powitalna. Lokata pożegnalna nie jest oprocentowana. Potem idzie ktoś do banku i mówi: mam tu 10 tysięcy i chcę umieścić na dwuletniej lokacie na 6 procent rocznie, procent składany. To pani w banku krzyknie: ej! Chodźcie tu wszyscy. Powtórz gościu, Marek cicho! Powtarza klient. Rozlega się śmiech, turling po wykładzinie, popuszczanie siku w majtki, później pracownicy banku robią sobie z niedoszłym klientem selfiacze. Ale też, trzeba uważać z tymi 6-cioma procentami, bo w niektórych bankach taka propozycja klienta może zostać uznana za napad na bank. Ech!